Nie masz jeszcze konta?
Utwórz je.
Nie pamiętasz loginu?
Kliknij tutaj.
Nie pamiętasz hasła?
Kliknij tutaj.
Skarbca bez dna. Niestety jednak jest to skarbiec w stanie wielkiego nieporządku i nieładu, który uporządkować muszą w znacznym stopniu rodzice. Co to oznacza? Dzieci wielu rzeczy uczą się od dorosłych ale również, gdy będą odpowiednio pokierowane, mogą przekazać sporą wiedzę swoim „nauczycielom”. Oczywiście nie chodzi tutaj o wiedzą książkową lecz życiową. Bowiem tylko maluchy potrafią być całkowicie szczere, beztroskie i spontaniczne. Są to cechy niesamowicie istotne, które niestety wraz z biegiem lat zanikają. Mimo wszystko dziecko jest w stanie je rozbudzić, odnowić. Trzeba jednak umieć w odpowiedni sposób korzystać z kontaktu z małym „nauczycielem”, a może nawet „czarodziejem”.
Jak wiadomo wychowanie to bardzo trudny i skomplikowany proces zmierzający do wywołania zamierzonych zmian w osobowości wychowanka. Zmiany te mogą obejmować zarówno stronę poznawczo-instrumentalną, jak i emocjonalno-motywacyjną. Należy pamiętać, że nie jest to proces jednostronny lecz obustronny. To relacja między wychowankiem a wychowawcą. Dzięki temu, przy odpowiednim, jasnym podziale ról i zdrowych stosunkach, pomiędzy obiema stronami, nie musi być to męczarnia lecz satysfakcjonujące doświadczenie, lub nawet przyjemność. Dzieci mogą być naprawdę bardzo wdzięcznym „materiałem roboczym”. Chociażby dlatego, iż w przeciwieństwie do rzeczy martwych mogą okazać swą wdzięczność, zadowolenie, bądź inne uczucia. Nauczmy się więc z tego korzystać. Jak to zrobić?
Po pierwsze należy sobie przede wszystkim uświadomić fakt, iż wychowanek i wychowawca to dwa równe sobie podmioty. Nie traktujmy dzieci jako te głupsze, gorsze, niczego jeszcze nie rozumiejące istoty. Rozmawiajmy z nim jak równy z równym. Dzięki temu, już na wstępie poczują się ważne i nauczą podstawowych zasad partnerstwa.
W procesie wychowywania trzeba także pamiętać, że dzieciństwo ma swoje prawa i dzieci muszą się wyszaleć. Nie wymagajmy więc od swoich pociech by od razu zachowywały się jak osoby dorosłe i wykazywały się na przykład całkowitą odpowiedzialnością. Nie zabierajmy im tych pięknych lat, nie pozbawiajmy radości.
Kolejnym elementem jest dowartościowywanie. W dzisiejszych czasach ludzie nie prawią sobie komplementów, nie chwalą się nawzajem. Wstydzą się tego. O wiele łatwiej jest nam wysyłać negatywne komunikaty zwrotne. Dlatego tak duży procent społeczeństwa czuje się sfrustrowany i niedoceniony. Dzieci jeszcze bardziej niż dorośli potrzebują pochwał, dzięki temu czują się doceniane i ważne. Wiedzą, że mają powód by starać się być coraz lepszymi. Chcą bowiem zadowolić swoich rodziców, by pewnego dnia móc usłyszeć szczere słowa: „Jesteśmy z Ciebie dumni”. Dzieci z niskim poczuciem wartości często robią jakieś głupstwa po to, by zwrócić na siebie uwagę rodziców, ponieważ gdy są grzeczne i zachowują się poprawnie rodzice nie zwracają na nie uwagi, nie chwalą ich, a czasem nawet coraz rzadziej z nimi rozmawiają, bo nie mają za co ich skarcić.
Pamiętamy więc, iż to od nas – wychowawców zależy czy proces wychowanie będzie koszmarem i jacy będą nasi wychowankowie. Jako przesłanie i zarazem podsumowanie umieszczam słowa Rolanda Russella, one właśnie znakomicie odzwierciedlają to wszystko o czym wspomniałam. Może one pomogą nam wyrwać się z transu, w którym już trwamy jakiś czas.
ciekawnik.pl - warto wiedzieć!
[ciekawnik.pl to platforma, której celem jest budowanie natchnionego i bardziej świadomego społeczeństwa wiedzy]