zamknij

Nie masz jeszcze konta?
Utwórz je.
Nie pamiętasz loginu?
Kliknij tutaj.
Nie pamiętasz hasła?
Kliknij tutaj.
Panel logowania

Znajdź opiekunkę

dane dostarcza: niania.pl
baner-zostan_redaktorem

Użytkownicy online

0 użytkowników i 114 gości online

Jej zdaniem

aneta3

Witam Serdecznie!

 

 


Mam na imię Aneta. Odkrywczo dodam, że jestem kobietą. 33 letnią kobietą. Za mną, niebagatelne 11 lat zmagań z życiem, z byciem żoną i matką parki „rogatych aniołków”. Codziennej „monotonii” pikanterii nadają smaczki w postaci: 2 owczarków niemieckich, rodziców, teściów itp. „drobiazgów” Studia prawnicze w porównaniu z tymi doświadczeniami wspominam z rozrzewnieniem, jako czas relaksu, ciszy i spokoju.

Żeby jakoś przetrwać na tej „wojnie”, a nawet odnosić zwycięstwa w bitwach muszę dwoić się i troić, podnosić swe kwalifikacje w żywieniu, sprzątaniu, zabawianiu (o dziwo! głównie Męża), rozwiązywaniu konfliktów, pacyfikowaniu rebelii, udaremnianiu zamachów stanu, walce ze zmęczeniem (głównie swoim). Muszę opracowywać rewolucyjne strategie i innowacyjne plany ich wdrażania (zdecydowanie skuteczniejsze niż te rządowe). Wymusza to na mnie obowiązek nieustannego aktualizowania swojej „bazy danych”. Słucham, czytam, oglądam, pytam, sprawdzam, porównuję i wyciągam wnioski. Ponieważ z natury jestem chętna do dzielenia się nagromadzoną wiedzą teoretyczną i praktyczną, nie koniecznie na wyraźne życzenie drugiej strony, ochoczo zgodziłam się poprowadzić tutaj mój własny kącik. (Z resztą, kto by odrzucił możliwość dzielenia się ze światem swymi spostrzeżeniami?!)

Tak, więc pozwolę sobie od czasu do czasu wyrazić opinię na ten, czy inny temat.  Z góry uprzedzam, że nie zawsze będzie ona natchniona i poprawna politycznie. Z przyjemnością też, w razie potrzeby i w miarę swych możliwości, pomogę, doradzę i wesprę każdego, kto otwarcie wyrazi taką potrzebę.

Serdecznie zapraszam do czytania (również pozostałych działów portalu!) i dialogu.

Pozdrawiam
Aneta Stawiszyńska – Marciniak 
Ekspert od codzienności ;)

autor: Aneta Stawiszyńska Marciniak 

. Dookoła mnie piętrzą się stosy talerzy, garów itp. klamotów. Wszystkie powierzchnie płaskie usłane są różnej maści asortymentem rodem z dużego spożywczego. Lodówka wybebeszona (jak większość szafek). W tym wszystkim ja, detergenty, szmata. Jednym słowem gruntowne porządki.

Kuchnia

Więcej…

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Wykop Śledzik

tataautor: Aneta Stawiszyńska Marciniak

Był Dzień Matki pora na Dzień Ojca. I tym razem u nas fety nie będzie. I tym razem nie jest ona konieczna. Z obserwacji jasno mi wychodzi, że nie ma dla Taty cenniejszego prezentu, niż radość Córki, gdy On wraca z pracy i zaangażowanie Syna, gdy wspólnie omawiają przygody bohaterów z ulubionych książek. Tato jest integralną, niezastąpiona i niezbędną częścią świata moich dzieci. Musi brać w nim czynny udział, żeby dzieci były szczęśliwe.

Więcej…

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Wykop Śledzik
autor: Aneta Stawiszyńska Marciniak

Zastanawiam się ilu rodziców rwie w tej chwili włosy z głowy usiłując zaplanować wspólny, rodzinny urlop. Góry czy morze? Polska czy tropiki? Apartament czy namiot? A może nigdzie, jeżeli w domu niemowlę? To tylko kilka z setek pytań, które lęgną się nam w głowie. I nie ma jednej, uniwersalnej rady i odpowiedzi. Nie da się kategorycznie stwierdzić, że z miesięcznym dzieckiem nie można jechać nigdzie, a z 3 latkiem tylko w luksus oddalony max 100km od domu. 

Więcej…

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Wykop Śledzik

bbbautor: Aneta Stawiszyńska Marciniak
"Ekspert od codzienności"

Ja – Matka, pomarudziłam, że w maju Komunia, że tyle zamieszania i pracy przed mną i zupełnie zapomniałam, że jeszcze jedno święto w tym miesiącu mnie czeka. Dzień Matki! Z zasady nie jestem fanką wszelkich jednodniowych zrywów uczuciowych. Od lat nie bawią mnie walentynki, dni kobiet, imieniny itp. ważne wydarzenia. Właściwie nie nastawiam się na ich szczególne świętowanie… no może troszeczkę. I teraz też, tak troszeczkę, marzy mi się dzień matki jak z reklamy. Taki idealny, sielankowy. Śniadanie do łóżka, aromat świeżej kawy (niekoniecznie Jacobs), bukiet polnych kwiatów, piękne laurki, buziaki, uściski, czekoladki (mogą być Merci). Tak marzy mi się, przez chwilę, co roku. Niestety na fantazjach się kończy. Są oczywiście kwiatki i buziaki, a nawet czasem laurki, ale tak jakoś „po normalnemu”

Więcej…

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Wykop Śledzik

autor: Aneta Stawiszyńska Marciniak

Maj, mamy maj, a z nim … sezon komunijny. Kto nie doświadczył ten nie wie, co to znaczy. Sami niewiele z własnych Komunii pamiętamy, a znaczną cześć wspomnień zajmują te o prezentach.  Gdy jednak jest się rodzicem dziecka, które do Komunii ma przystąpić perspektywa ulega zmianie. Sama walczę z tym tematem od lutego (?!). I słowa walka użyłam celowo. Z jednej strony kwestie organizacyjne, finansowe, z drugiej, refleksje, od których nie sposób uciec. Czy to całe wariactwo towarzyszące Komunii jest potrzebne, ba czy w ogóle powinno mieć miejsce? Co jest koniecznością, co złotym środkiem, a gdzie zaczyna się przesada? Jak nie dać się zwariować, jak nie poddać się owczemu pędowi? Czy sala to wyrzucenie pieniędzy? Czy kosmetyczka jest potrzebna? Czy stać nas na prezent?

Więcej…

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Wykop Śledzik


autor: Aneta Stawiszyńska Marciniak

Nareszcie słońce za oknem! Coraz cieplej, coraz bardziej zielono. Czekałam na to od października. Chociaż zima w tym roku była mroźna i śnieżna, (znaczy się prawdziwa), a co za tym idzie dla mnie znośna, to i tak trwała, co najmniej miesiąc za długo. Nie znoszę wstawać, gdy za oknem noc. Zmęczona jestem już nim z łóżka wyjdę. I zimno. Żeby wyjść na dwór z dziećmi trzeba je zakutać w miliony warstw i warstewek (czasem i dwa razy pod rząd, gdy na Bąka w progu spłynie olśnienie, że jeszcze toaleta go wzywa). Natyra się człowiek żeby wyjść na chwilę, bo przecież o 16 ciemnica (szczególnie, gdy ktoś miejski gwar na wiejską ciszę zamienił).

Więcej…

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Wykop Śledzik

Wiosna! Za oknem słońce, ptaki, śmiało budząca się do życia zieleń. W kalendarzu tużpalma tuż, za rogiem, Wielkanoc, która odbiera mi frajdę z obserwowania „zielonej Pani’ roztaczającej swe wdzięki. Tradycyjnie, jak co święta, mam ich dość już z miesiąc wcześniej. Uczucie to eskaluje z dnia na dzień, by w godzinie zero osiągnąć apogeum, – czyli stan furii. Proszę się nie dziwić. Naprawdę nie ma czemu. Doświadczona kobieta jestem i dawno przestałam się łudzić, że w końcu będzie inaczej. Tradycyjnie wychowana mam głęboko zakorzenioną w sobie tradycję, gruntownych świąteczno wiosennych tradycyjnych porządków, obejmujących każdy najmniejszy, najwyżej i najgłębiej położony centymetr, naszego tradycyjnego domu.  Do tego obowiązkowo należy

Więcej…

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Wykop Śledzik