zamknij

Nie masz jeszcze konta?
Utwórz je.
Nie pamiętasz loginu?
Kliknij tutaj.
Nie pamiętasz hasła?
Kliknij tutaj.
Panel logowania

Znajdź opiekunkę

dane dostarcza: niania.pl
baner-zostan_redaktorem

Użytkownicy online

0 użytkowników i 98 gości online


autor: Aneta Stawiszyńska Marciniak

Nareszcie słońce za oknem! Coraz cieplej, coraz bardziej zielono. Czekałam na to od października. Chociaż zima w tym roku była mroźna i śnieżna, (znaczy się prawdziwa), a co za tym idzie dla mnie znośna, to i tak trwała, co najmniej miesiąc za długo. Nie znoszę wstawać, gdy za oknem noc. Zmęczona jestem już nim z łóżka wyjdę. I zimno. Żeby wyjść na dwór z dziećmi trzeba je zakutać w miliony warstw i warstewek (czasem i dwa razy pod rząd, gdy na Bąka w progu spłynie olśnienie, że jeszcze toaleta go wzywa). Natyra się człowiek żeby wyjść na chwilę, bo przecież o 16 ciemnica (szczególnie, gdy ktoś miejski gwar na wiejską ciszę zamienił). Dzieci znudzone jak mopsy pod koniec zimy warczą na bajki, gry, kolorowanki itp. domowe rozrywki.  Taka dwójka jak moja, przechodzi z zabaw statycznych w dynamiczne tzn. gonitwę po mieszkaniu, obowiązkowo zakończoną dziką awanturą. Rewelacyjna rozrywka. Dla matki zwłaszcza. Nie ma co się jednak dziwić, gdzieś energię rozładować trzeba. Wyssały z mlekiem matki, że w placówkach oświatowych grzecznym być należy, to w domu się realizują. A ja mam coraz bardziej dosyć. I tak wyglądam tej wiosny już od wielu miesięcy.

W końcu się doczekałam! W połowie kwietnia! Co prawda cieszyły mnie już dużo wcześniej pierwsze krokusy, ale to tak na pół gwizdka jedynie. Teraz mam to, na co czekałam. Rankiem słońce mnie budzi (o dziwo wcześniej niż Młodsza Latorośl). Aż chce się wstać (po prawdzie ciężko z tym słońcem na twarzy wytrzymać). I ptaki śpiewają przecudnie (ach wsi sielska anielska). Energia i siły witalne krążą nie tylko w przyrodzie, ale i we mnie.

Z autopsji nie wiem nic na temat wiosennego przesilenia i spadku nastroju. Niestety nie wszyscy mają takie szczęście. Tym, którzy odczuwają zmęczenie, zniechęcenie, bóle głowy doradzałabym by zebrali się w sobie i nie poddawali. Nadszedł czas na powrót do aktywnego życia po zimowej hibernacji. Zamiast siedzieć i cierpieć w domu przed telewizorem, trzeba wyjść z dzieckiem na spacer szukać wiosny. Odkurzmy rowery, rolki i hulajnogi. Dotleńmy organizm i aktywnie spędźmy czas z dzieckiem. Uśmiech sam zakwitnie na twarzy, gdy popatrzymy na dziką radość malucha uganiającego się za kolorowym motylem. Żeby nic nie zmąciło urokliwych chwil nie sugerowałabym wskakiwania przy pierwszych ciepłych promieniach w krótkie spodenki. Cebulka jest jak najbardziej wskazana. Jeżeli nie zadbamy o właściwy ubiór to albo rodzinnie zmarzniemy, albo wręcz odwrotnie. Jakby nie było osłabiony zimą układ odpornościowy może nie dać rady. Zamiast cieszyć się powietrzem będziemy w domu leczyć katar. Do kompletu przewietrzmy jeszcze lodówkę i zmieńmy jadłospis na lżejszy, bogatszy w owoce, warzywa itp. pyszności (aczkolwiek nowalijki + małe dzieci nie zawsze idą w parze). Teraz pozostaje tylko Cieszyć się wiosną i życiem.

Osobiście wraz ze zmianą pory roku przechodzę prawdziwą metamorfozę. Z gderliwej, zniechęconej, znudzonej i nieprzewidywalnej furii zmieniam się we w „miarę normalną” matkę i żonę. Nagle mniej drażnią mnie różki moich Aniołków, chętniej się z nimi bawię (nawet ciut inwencji wykazując), a najchętniej spędzam czas na dworze. Większa przestrzeń oznacza mniejszą kumulację emocji, czyli trudniej o wybuch;) Łatwiej mi nawet znieść, późne powroty do domu zapracowanego Męża. Gdy na dworze ciepło, kolorowo i radośnie jestem bardziej skłonna by uwierzyć mądrym ludziom, że nasz nastrój zależy od tego, co i jak robimy, a nie odwrotnie. Krótko mówiąc, jeżeli zwalczę „niechciejstwo” czy focha, na siłę się uśmiechnę, najprawdopodobniej za chwilę pozytywne nastawienie wykurzy ze mnie wszelkie złe emocje. Tak sobie powtarzam. Podobno afirmacja pomaga;) Polecam.

Komentarze (1)
popieram!
1czwartek, 22 kwietnia 2010 14:45
majka mała
...według mnie nastrój ogólnie zależy od tego jak podchodzimy do siebie i świata..
Ale ładna pogoda, słońce i zapach koszonej trawy wpływa na mnie niesamowicie... ogarnia mnie entuzjazm i dostaje wielki zastrzyk energii :)

Dodaj swój komentarz

Imię:
Temat:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:
Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Wykop Śledzik