zamknij

Nie masz jeszcze konta?
Utwórz je.
Nie pamiętasz loginu?
Kliknij tutaj.
Nie pamiętasz hasła?
Kliknij tutaj.
Panel logowania

Znajdź opiekunkę

dane dostarcza: niania.pl
baner-zostan_redaktorem

Użytkownicy online

0 użytkowników i 110 gości online
autor: Aneta Stawiszyńska Marciniak

Zastanawiam się ilu rodziców rwie w tej chwili włosy z głowy usiłując zaplanować wspólny, rodzinny urlop. Góry czy morze? Polska czy tropiki? Apartament czy namiot? A może nigdzie, jeżeli w domu niemowlę? To tylko kilka z setek pytań, które lęgną się nam w głowie. I nie ma jednej, uniwersalnej rady i odpowiedzi. Nie da się kategorycznie stwierdzić, że z miesięcznym dzieckiem nie można jechać nigdzie, a z 3 latkiem tylko w luksus oddalony max 100km od domu. 

Znam ludzi, którzy już z kilkutygodniowym szkrabem świat, (dosłownie), zwiedzali i takich, którzy uważali, że do pół roku dziecię ma w domu siedzieć. Ostatnio, w końcu dotarło do mnie, że nie ma co krytykować, zarzucać lekkomyślności czy przewrażliwienia. Urlop ma być czasem relaksu, a to dla każdego oznacza coś innego. I tak ma być, byleby było bezpiecznie.

Osobiście nie odważyłam się, wyjechać za granicę z dzieckiem kwalifikowanym, jako tzw. infant, mimo oszczędności z tego płynących. Wizja, iż gdzieś na obcej ziemi, za górami, za lasami dziecię me nagłej gorączki dostanie, a ja (nieszczególna poliglotka) nie dogadam się z lekarzem, paraliżowała mnie wręcz niewyobrażalnie. Wiem, że dzieci i w domu chorują, ale tu jestem na własnym podwórku, z kompetentnym lekarzem na podorędziu. Efekt jest taki, że pewnie prędko granic ziemi ojczystej nie opuszczę z przyczyn już czysto ekonomicznych. Niestety popularne hasło reklamowe biur podróży, że w świecie przynajmniej pogoda gwarantowana, nie pomnaża cudownie złotówek na koncie, a przy dobrej organizacji wczasy u nas jednak zdecydowanie taniej wychodzą. Jednak, jak ktoś dziwnych zahamowań nie ma i w sakiewce, co nieco grosza brzęczy, świat stoi otworem. No może, gdy malusieńki maluszek w rodzinie, dobrze jest kontynentu nie zmieniać. Optymalnie by było gdyby pogoda niezbyt dramatycznie od naszej (w ciepłe letnie dni) odbiegała, bo niemowlaki jeszcze mają pewien problem z adaptacją do nagłych zmian. Jeżeli jednak dzieci mamy zdrowe, zahartowane, lekarz nie widzi przeciwwskazań – miłej podróży i wypoczynku życzę. Istotne wydaje mi się tylko, by zadbać o naprawdę dobre warunki bytowe, gdzieś tam nad Morzem Śródziemnym np. Tu chyba nie warto kierować się wyłącznie kryterium ceny. Sprawdzone biuro podróży, przetestowany hotel, to podstawa przy wyborze oferty, szczególnie, gdy jedziemy z dzieckiem. Jak polecimy w świat i okaże się, że warunki mamy tragiczne, nie da się tak zwyczajnie, tego samego dnia do domu wrócić (albo lepszą kwaterę znaleźć). Także tak, polecam rozsądek, skrupulatność i jednak chwilowe oddanie węża z kieszeni do zoo, tak na wakacje, niech też się zrelaksuje.

Urlop w kraju. Mamy szeroki wybór – góry, morze, jeziora, lasy. Właściwie dla każdego coś miłego. Co wybrać? Ano najlepiej coś, co sprawi nam frajdę i da szansę odpocząć. Przy czym, musimy pamiętać, że jeżeli kochamy góry, a nasze małe dzieci nienawidzą pieszych wycieczek, wybranie Zakopanego to co najmniej ryzykowne posunięcie. Niezadowolone, znudzone i zmęczone dzieci to płacz, marudzenie, wrzask (nie tylko latorośli)i zgrzytanie zębów, co daje nam najbardziej koszmarny urlop pod słońcem (niekoniecznie Toskanii). Nici z relaksu i miłej rodzinnej sielanki na łonie natury. Dlatego (niestety?) wakacje należy planować uwzględniając wiek, preferencje i możliwości nieletniej części naszego stadła. Góry i owszem, o ile dzieci są jeszcze na etapie nosideł i nosidełek, siedzą w nich bez szemrania, a my mamy kondycję na medal. A później to już podstawówka. No chyba, że wyjazd w góry to dla nas spacery po Krupówkach i wjazd na Kasprowy kolejką. Jak tak, to ograniczyć może jedynie zasobność portfela. Sama kocham Tatry i już z ośmiomiesięcznym synem przy piersi (dosłownie!) odbyłam pieszą (nie konną) wycieczkę do Morskiego Oka i z powrotem. Jak miał niecałe 2 lata przemaszerował Kościeliską. Były to tylko jednodniowe wypady przy tzw. okazji. Dwa lata temu, już w czteroosobowym składzie zorganizowaliśmy cały (10 dniowy!) wypoczynek w Tatrach. Wspominam go ok., ale jeszcze przez kilka lat nie powtórzę. Niespełna dwuletnia latorośl w nosidle, plus siedmio latek, to raczej ekipa na spacery po dolinkach, krótkie i niezbyt forsowne, czyli akurat to, za czym nie przepadam. Widziałam jednak rodziców z małymi bąkami na plecach po wysokich Tatrach śmigających… cóż… osobiście tak odważna nie jestem. Wyobraźnię mam zbyt bujną.

Co nam zostaje? Niższe góry, jeziora i morze. Optymalnie byłoby wszystko w jednym. Z własnego podwórka wiem, że dzieciaki uwielbiają tą ogromną piaskownicę, jaką jest bałtycka plaża. I wcale nie muszą mieć lazurowego nieba i plus 30 stopni w cieniu, żeby naprawdę dobrze się bawić. Warto, więc jechać nad morze, byleby w planach uwzględnić kapryśny charakter naszej aury. Dobrze jest znaleźć miejsce, gdzie w naszym zasięgu będą inne, niż plac zabaw i woda, atrakcje. Miejsce gdzie da się pozwiedzać, gdy pogoda padnie. Niestety im atrakcyjniej tym drożej… na ogół.

Dla dzieci miejskich super rozrywką może okazać się agroturystyka. Czyli, krótko mówiąc, wyjazd na wieś. Krowy, konie, świnki, kurki, ogniska, wszystko, co tam gospodarze wymyślą. Takich gospodarstw jest na pęczki w całym kraju, w każdym regionie. Prawdziwe gospodarstwa Agro zapewnią ciszę, spokój, świeże powietrze, rekreację, dobre, domowe jedzenie i totalny relaks.
A, gdy mamy niespokojną naturę i w jednym miejscu dłużej, niż 3 dni nie dajemy rady, warto pomyśleć o namiocie bądź przyczepie i podróżowaniu po „świecie” tak jak fantazji starczy. O ile zapewnimy sobie niezbędny komfort, sprawne auto, dobre mapy, mamy szansę na wyjątkowy, pełen wrażeń i atrakcji urlop. Niekoniecznie musi się on spodobać niemowlętom, które na ogół preferują pewien porządek zdarzeń, ograniczoną ilość bodźców, ale i to jakoś da się przeskoczyć.

Jaki wniosek z tego przydługiego wywodu? Dzieci wcale nie ograniczają swobody. Dzieci nie skazują na wakacje w domu. Dzieci wymagają jedynie od Rodziców zaangażowania, koncepcji i przygotowania. Z dzieckiem jechać można prawie wszędzie. Przy dobrej woli i jeszcze lepszej organizacji decyzję da się podjąć nawet z dnia na dzień. Dobrze jest tylko pamiętać o kilku kwestiach:

- formę i miejsce wypoczynku dostosowujemy do wieku, zdrowia i temperamentu dzieci (nie ma sensu ignorowanie tych kryteriów), oraz naszych preferencji (tudzież możliwości);
- starajmy się zebrać jak najwięcej informacji o kwaterach, żeby uniknąć przykrych niespodzianek na miejscu (szczerze odradzam pójście na żywioł);
- szukajmy ciekawych miejsc, z różnorodnymi atrakcjami;
- zwróćmy uwagę na łatwość w uzyskaniu pomocy medycznej (tak na wszelki wypadek; jakoś tak jest, że dzieci lubią chorować na wyjeździe, bo woda inna, pogoda zmieniona, stres itp.);
- zabierzmy ze sobą podstawowe leki (na zbicie temperatury, na zatrucie pokarmowe, coś na katar kaszel, plastry, środek do odkażania ran i te, których dzieci potrzebują stale);
- jeżeli jedziemy z malutkim bączkiem dobrze jest zabrać wodę mineralną, którą pija stale (i na niej mu gotować, chyba że żołądek ma mocny), słoiczki itp. nie zawsze na miejscu zdołamy kupić co potrzeba i może powstać kłopot;
- na wyjazd należy skompletować dostosowaną do miejsca, klimatu i pory roku garderobę oraz obuwie (niby oczywiste a jak człek popatrzy dookoła to się okaże, że nie zawsze);
- z dziećmi jadą zabawki, zawsze. I zawsze rozsądnie przez rodziców skompletowane;
- krem z filtrem, preparat odstraszający komary kleszcze i inne paskudztwa, nakrycie głowy zdecydowanie się przydadzą i dobrze o nich nie zapomnieć;
- dzieci jeżdżą wyłącznie w fotelikach samochodowych, lub na podkładkach zapięte pasami. Jak mają dość robimy przerwę w podróży, nie wypinamy i nie pozwalamy kręcić się dowoli w aucie podczas jazdy. Dobrze wybrać się w drogę w czasie, gdy pociechy normalnie śpią. Szybciej i spokojniej osiągniemy cel.

Rady można by mnożyć, ale, po co. Pamiętajmy o zdrowym rozsądku, bezpieczeństwie, odpowiedzialności oraz o tym, że planujemy WAKACJE DLA NAS, a nie dla cioci, babci czy sąsiadki, i wszystko będzie dobrze.

Miłego i satysfakcjonującego wypoczynku życzę.

 



Tagi: urlop z dzieckiem | wakacje | 

Dodaj swój komentarz

Imię:
Temat:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:
Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Wykop Śledzik